czyli perypetie młodego geja


statystyka



Blog > Komentarze do wpisu

Przyszedł czas, aby napisać coś w temacie ostatnich wydarzeń, tym bardziej, że to już tydzień minął. Codziennie o tym myślę i każdy dzień kończę tym, że nie wiem, z której strony mam ugryźć temat. Patrząc jednak na ilość odwiedzin w ostatnich dniach mojego bloga widzę, że oczekiwanie na to, co napiszę, jest spore. Zabierałem się do tego wpisu przez kilka dni, kilka dni z rzędu edytowałem ten wpis, by w 100% był to tekst, który płynie w pełni z mojego serca. Wiele razy płakałem, gdy pisałem ten wpis. Oto on!

Cieszę się, że w niedzielę umieliśmy z Mariuszem nie tylko dogadać się w tym, co mnie (i w jakimś stopniu i jego) bolało, ale również umieliśmy pogadać jak przyjaciel z przyjacielem. Czułem wtedy duchowe oczyszczenie. Sam Mariusz mi przyzna, że atmosfera była taka, jakiej nigdy wcześniej między nami nie było. To, co powiedział mi wówczas Mariusz, potwierdza jak bardzo jest czuły. Na pierwszy rzut oka nie widać jego uczuć, chociażby pamiętne moje wpisy i jego wymuszone komentarze na blogu to potwierdzają, ale poznając go bliżej widać, że obdarowuje swoim uczuciem tych, do których jest bardzo przywiązany. Często można powiedzieć, że jest egoistą w okazywaniu uczuć, ale już wiem, że to tylko jego maska. Pragnę szczęścia tak samo jak on. Różni nas jednak to, że ja swoje szczęście upatruję w nim, czego on nie odwzajemnia na tyle mocno, by móc wspólnie myśleć o przyszłości. Teraz, kiedy na potwierdzenie moich złudzeń mam jego słowa, muszę poradzić sobie z tym, co czuję do niego. Doznałem zawodu miłosnego i moje złamane serce boli za każdym razem, gdy pomyślę, że moje miejsce u jego boku zajmie ktoś inny, ktoś, kto dla Mariusza będzie ważny i będzie do niego bardzo przywiązany. Nikt nie może zabronić mi tego, co czuję do Mariusza. Jednak wiem, że muszę zmierzyć się z tą przeciwnością losu i iść dalej przed siebie, by faktycznie nie zwariować tak jak Wandzia. Przyjąłem do wiadomości, że nie mam szans na to, by z Mariuszem móc kiedykolwiek stworzyć coś więcej niż tylko przyjaźń. Tak samo Mariusz przyjął do wiadomości, że jest ktoś, kto kocha go. W trakcie rozmowy Mariusz wspomniał o moim wyglądzie, który go nie pociąga. Ale ja wiem, że jest coś jeszcze. Nieraz mi o tym mówił. Każdy czasem grzeszy i nie zastanawia się, jaki to będzie miało wpływ na przyszłość. Wiem, że nie chciał mnie urazić i jeszcze bardziej zasmucać. Wiem, że czasem po prostu ta druga osoba nie ma tego czegoś. Będąc z Mariuszem spotkało mnie to, na co czekałem tyle lat i dostałem kosza. Skreślił mnie na zawsze. Pragnę sobie samemu przyrzec, że Mariusz do końca moich dni będzie wyjątkową postacią w moim życiu. To on zawsze będzie tym pierwszym, tym dzięki któremu nauczyłem się patrzeć inaczej na świat, tym dzięki któremu moja wrażliwość stała się wyjątkowa. Pragnę mieć go na zawsze, jako najbliższego przyjaciela, jako brata, którego nigdy nie miałem. Wiem jednak, że mimo tych koniecznych zmiany w moim życiu, w głębi duszy będę wzdychał do Mariusza. Bo czy nie tego właśnie chciałem, aby moim partnerem był mój przyjaciel, który dzięki wspólnemu zaangażowaniu we wspólny cel przejdzie w hierarchii moich wartości do najwyższego poziomu? Strzała Amora była ślepa. Powinni zwolnić Amora za brak kompetencji i nierzetelność w wykonywaniu obowiązków!

W trakcie rozmowy Mariusz nawiązał również do tematu ewentualnego wspólnego zamieszkania w niedalekiej przyszłości. Nie będę ukrywał, że poczuję zwykłą zazdrość, gdy ten nie przyjdzie na noc do domu lub gdy przyprowadzi kogoś i będą w pokoju za zamkniętymi drzwiami. Jednak życzę Mariuszowi dużo szczęścia i powodzenia, by mógł czuć się u boku swojego wybrańca bardziej szczęśliwy niż jest teraz. Dochodzę do wniosku, że podobne uczucia miałbym, gdybym mieszkał z obcą mi osobą, która będzie miała powodzenie w miłości, a ja kolejną noc spędzę sam i zdany tylko na siebie w kwestii miłości fizycznej.

Niezależnie od tego, jak dalej potoczą się nasze wspólne losy chciałbym, aby na łożu śmierci Mariusz wspominał mnie z uśmiechem na twarzy. Wiem, że zapomnę o tym, że kłóciliśmy się, ale nigdy nie zapomnę tego, jak czułem się mając go u swojego boku. Duma i satysfakcja, że inni mi zazdrościli takiego wspaniałego faceta pozostanie na zawsze. Może Mariusz kiedyś wspomni swoje życie i zobaczy, że byłem przy nim, gdy tego potrzebował. Jeśli kiedyś zostanie oskarżony o przestępstwo, będę pierwszą osobą, która wstawi się za nim, wierząc do końca w jego niewinność. Bo jest wspaniały!

 

"M: - Chcesz się przytulić?

Ja: - A mogę?

M: - No jak chcesz, to się przytul?

Przytuliłem się!"

 

Czuję się pokonany...

 

Końcówka tego klipu jest najpiękniejsza :)

sobota, 05 listopada 2011, grywa
Tagi: mariusz

Polecane wpisy

Komentarze
2011/11/11 13:57:32
Ehh ta miłość :)
-
2011/11/12 14:28:03
Niestety... Lub też stety, ale nie w obecnym czasie...