czyli perypetie młodego geja


statystyka



Blog > Komentarze do wpisu

Dawno mnie tu nie było... Jakoś nie czułem potrzeby zaglądać na bloga, a tym bardziej pisać kolejną notkę. Niemniej jednak, dziś nadrobię zaległości.

Zakończenie mojego zeszło miesięcznego urlopu miało miejsce w teatrze muzycznym na przedstawieniu "Berek, czyli upiór w moherze". Uśmiałem się po pachy! Małaszyński bezbłędny, choć daleki od ideału, który sobie wyobrażałem, gdy czytałem "Berka". Mimo, że na przedstawieniu obok mnie siedział Mariusz, to i tak nie miałem takich "reakcji" jak podczas czytania książki. Jednak doznania i tak z górnej półki :)

Pochwalić się muszę, że od miesiąca chodzę na siłownię. Czasem poczuję ból pooperacyjny, ale tak jak mówiła moja doktor - ćwiczę z rozsądkiem. Jeszcze nie widać po mnie, że trenuję, ale jakieś tam namiastki moich siódmych potów są już widoczne. To właśnie na siłowni poznałem koleżankę Mariusza, która tyle o mnie już wie. Nawet przez trzy tygodnie chodziłem tylko z nią na treningi, bo Mariusza uszy zaniemogły na całej linii. Oczywiście poszedł do lekarza jak miał na to ochotę, a nie jak prosiłem go, by poszedł się zbadać. Bożeszzzz, co ja z nim mam... Teraz jego uszy będą mi się kojarzyć nie tylko z wydarzeniami z sierpnia zeszłego roku, ale również z tym, że faktycznie było z nimi coś nie tak. I wyszło na moje :P

Co do operacji, to nadal bujam się z wypłatą forsy od ubezpieczyciela. Przydałyby się te pieniądze, bo mam małego plana odnośnie poprawy swojego wizerunku. Będzie to inwestycja długoterminowa i bez ryzyka, czyli taka, jaką najbardziej preferuję. Dzięki temu, moja atrakcyjność będzie na wyższym poziomie. Nie żeby była obecnie na niskim, ale niektórzy widać mają niedosyt, więc wyjdę naprzeciw tym oczekiwaniom i pomajstruję przy tym i owym. A w zasadzie, chcę zrobić to dla siebie :)

Z takich newsów, to powiem tyle, że Gosia dołączyła do grona magazynierów, a Bodzie dostali kredyt na mieszkanie. Gdy dostanę umowę na czas nieokreślony, to następnego dnia idę po kredyt mieszkaniowy. Nie będę się budował, tak jak kiedyś marzyłem, ale będę miał własny kąt. Jednak, póki co, moje marzenia muszę sprowadzić na realny grunt i dalej wynajmować stancję.

A co do marzeń - styczeń się zbliża, więc muszę stworzyć plan mojej powieści gejowskiej. Myślę, że nie będzie z tym problemu, tym bardziej, że termin goni... Ale póki Aga się nie upomina o plan pracy, to się nie będę wychylał <lol154>

No to co, walizka spakowana i czas wyruszyć do Bodziów. Dziś nocuję u nich i jutro po śniadaniu śmigamy na święta do rodziców. Jakie będą te święta? To się okaże.

WESOŁYCH I ZABAWNYCH ŚWIĄT!

piątek, 23 grudnia 2011, grywa

Polecane wpisy