czyli perypetie młodego geja


statystyka



Blog > Komentarze do wpisu

Mariuszu - ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto Cię stracił. Dziś piękność Twą w całej ozdobie widzę i opisuję, bo tęsknię po Tobie...

Wydawało mi się, że po czwartkowej rozmowie na temat jego ogłoszenia coś sobie przemyśli i zastanowi się dwa razy nim podejmie decyzje by oddać się obcemu... Myliłem się. 

Zabawne, jak historia lubi się powtarzać. Przeżywałem podobne chwile, gdy Hubert zaczął się umawiać na sex z obcymi... 

Chciałem być szczęśliwy i dawać sobą szczęście drugiej osobie, którą był Mariusz. Zakochałem się w nim i to był mój błąd. Byłem pewien, że Mariusz nie będzie zdolny do takich czynów, ale jak sam stwierdził, jego życie stoi w miejscu i nic się nie dzieje, a że nikogo do seksu nie ma, to zacznie spotykać się z obcymi. Żeby jeszcze się porządnie zabezpieczał...

Przykro mi to pisać, ale nie mam wpływu na to, co Mariusz robi. Lubię go bardzo, ale nie akceptuje jego obecnego wyboru prowadzenia swojego życia. Cieszy się z sexu z obcymi, bo są dla niego nowi, tak jak on dla nich. Pomyślałem sobie nawet któregoś dnia, że przekonam go do siebie i naszego związku, ale już przerabiałem to z Hubertem. Kilka kłótni wstecz, Mariusz przyjął do wiadomości, że go kocham i ja przyjąłem do wiadomości, że nas nigdy nie będzie. Zastanawiam się nad dalszym wspólnym mieszkaniem. Skoro ograniczam go w jego sex podbojach i kochając go męczę się coraz bardziej, to czy jest sens nadal razem mieszkać? Zamiast siedzieć przed kompem pół dnia i napierdalać meile do pedałów wziąłby chociażby pozmywał, pranie złożył czy po prostu porozmawiał ze mną... Jak mawiał sam Mariusz - ludzie się nie zmieniają. A jednak, on się zmienił i to na gorsze. Dodatkowo, skoro jestem mu taki bliski, to czemu jest dla mnie taki zimny? Czemu przestałem go podniecać i czemu oddaje swoje ciało obcym? Byłem pewien, że Mariusz jest inny niż większość pedałów, ale widać myliłem się. Zaczął dla niego liczyć się tylko sex. Nie zdziwię się jak sex stanie się dla niego ważniejszy od naszej przyjaźni...

Gdzie jest ten Mariusz, który umiał przytulić, sam z siebie pozmywać, gdy byłem chory? Gdzie jest jego wrażliwość i ochota na szczęście i miłość? Brakuje mi jego zup, wspólnych kąpieli, kolacji przy świecach. Dzięki niemu inaczej patrze na świat. Czemu już nie dzwonimy do siebie i nie piszemy tylu smsów, że po miesiącu musiałem je kasować, by mieć miejsce na następne smsy? Dlaczego już mnie nie prosi bym go uczesał? Tak bardzo się cieszę, że gdy wracam do domu on czeka na mnie lub ja czekam na niego. Niepokoi mnie jego zachowanie. Zacząłem go tracić. Nie takiego go poznałem...

Zacząłem gubić się w tym wszystkim. Czuję, że odbija mi, tak samo jak Wandzi... :(

niedziela, 29 stycznia 2012, grywa
Tagi: mariusz hubert

Polecane wpisy