czyli perypetie młodego geja


statystyka



Blog > Komentarze do wpisu

Mamy nowy rok. Postanowienia spisane, więc są cele do osiągnięcia. W zeszłym roku na sześć postanowień udało mi się trzy zrealizować. W tym roku jest jeszcze bardziej ambitnie - mam do realizacji osiem postanowień, z czego trzy są już w trakcie realizacji :) Czyż nie jest to piękne :)

No, a jaki był miniony rok? Początek roku to oczywiście problemy gastryczne i to nie po imprezie Sylwestrowej. Długo się męczyłem i w zasadzie nadal się męczę co jakiś czas z tym chujstwem. Ważnym, jak nie najważniejszym, wydarzeniem zeszłego roku była zmiana pracy, a w sumie powrót do byłej pracy w banku. Może i perspektywa nie najlepsza, ale uwolniłem się od rządów przydupasów. Jakby nie patrzeć duży bank, to duże możliwości. Muszę dobrze wykorzystać tę szansę! Następne w kolejności wydarzenia to ciąża Gosi i kredyt mieszkaniowy Bodziów. Nie mogę też zapomnieć o operacji, która była dla mnie strasznym przeżyciem. Sam pobyt w szpitalu, to połowa tego strasznego przeżycia. Ostatnim ważnym wydarzeniem była wprowadzka Mariusza do mnie. Był też wielki plan kariery menadżerskiej, ale plan legł w gruzach, a raczej realizacja przesunęła się w czasie. Jednak po raz kolejny miniony rok zapisze się pod hasłem Mariusza. A co przyniesie nowy rok? Na pewno nowe szanse i możliwości w moim życiu.

Natomiast z bieżących spraw - Dziś ubezpieczalnia przelała mi forsę za operację. Cudownie! Wyszedłem z debetu i wszystkie długi spłacone :) W najbliższym czasie pójdę na zakupy i zaszaleje. A co tam... I tak musiałem kupić kilka wdzianek, by zwrócić na siebie Jego uwagę.

Wczoraj zakończył się pierwszy długi weekend w tym roku. Niby weekend jak weekend, ale dla mnie był taki miły :) Postanowiłem, że uraczę Mariusza pysznymi śniadaniami. Jak postanowiłem, tak też zrobiłem. Był zadowolony serwowaniem śniadań prosto do łóżka. Nawet specjalnie dla niego zrobiłem jajko na miękko (no prawie na miękko) zaserwowane w kieliszku Playboy'a. Jednak na zadowoleniu się skończyło. Wdzięczyłem się przed nim cały weekend w samych gaciach jak kotka na płocie w czasie kocich godów, a ten nic. Normalnie nic... A założenie było proste - ja jestem miły dla niego - on jest miły dla mnie, ja coś daję od siebie - on daje siebie. On to teraz czyta i nie dowierza, a ja płonę ze wstydu. Prawda jest taka, że chciałem przytulić się do niego, tak apetycznie wyglądał. Pisząc "przytulić" chciałem TYLKO się przytulić. Jednak, gdy widuję go w samych gaciach, w których sobie grzebie i układa Mariuszka, no to po prostu rozpływam się. Hmmm, chyba nic dobrego by nie wyszło z takiego przyjacielskiego przytulania się... Co nie zmienia faktu, że mnie podnieca. Czasem nocami nie mogę się powstrzymać. Leży na wyciągnięcie ręki w samych gaciach, ja napalony tak bardzo, że długo czekać na eksplozję nie trzeba... Dodatkowo fetysz Sleep Creep uaktywnia się coraz bardziej. Tiaaa, zabawić się jego szparką, podczas, gdy on śpi... W sumie, w ogóle zabawić się z nim, to było by coś! Yeeeeee... No co, skoro można się podniecać, to i można pomarzyć, co nie :)

poniedziałek, 09 stycznia 2012, grywa

Polecane wpisy